Vedi

WAŻKI nasza pasja
Skrzydła ważek
Jasne plamy na skrzydłach Zalotek Leucorrhinia
           Ważki z rodzaju Leucorrhinia mają ciemną, czarną kolorystykę, prawdopodobnie aby zwiększyć absorpcję ciepła ze światła słonecznego. Każdy gatunek Leucorrhinia posiada poza ciemnym ubarwieniem kolorowe plamy, wzory w ubarwieniu. Są one inne dla każdego gatunku.
Cechą wspólną wszystkich występujących w Polsce Leucorrhinia jest biała twarz tzn. czoło, zaustek i przedustek oraz na biało wybarwione żyłki skrzydeł od i pod pterostigmami w kierunku końcówki skrzydła. Białe wybarwienia posiadają samce, a samiczki mają je nieco mniejsze. 
      Czy białe wybarwienia na skrzydłach Zalotek uczestniczą tylko w procesie zauważania i rozpoznawania? Czy mają znaczenie 
tylko kontaktowe, sygnalizacyjne?

2013-05-19 12:11:27 Zalotka spłaszczona (Leucorrhinia caudalis) - samiec. W tym ujęciu najlepiej widać jasne plamy na skrzydłach.

2012-06-23 09:50:22 Zalotka spłaszczona (Leucorrhinia caudalis) - samica. U tej dojrzałej samicy pomimo brązowego ubarwienia końcówek skrzydeł wyraźnie widoczne są jasne żyłki obok pterostigm.

        We wcześniejszych obserwacjach zauważyliśmy, że dużo większe ważki występujące w tym samy czasie takie jak: husarz władca, żagnica ruda, szklarka zielona po zbliżeniu się (w locie) na odległość mniejszą niż 1 metr do rewiru, który patroluje samiec zalotki, błyskawicznie odlatywały po jego interwencji. Najbardziej płochliwe są żagnice rude bez względu na płeć. Wystarczyło, że samiec zalotki podrywał się do lotu, a żagnicy już nie było.
Uciekają przed dużo mniejszą ważką, nie dlatego, że je atakuje, ale dlatego, że posiada umiejętność wykorzystania czegoś, w co wyposażyła je natura. To są jasne wybarwienia na skrzydłach, tuż przy pterostigmach.
Przez ostatnie dwa sezony występowania zalotek obserwowałem je. Dopiero na przełomie maja i czerwca 2013 roku mogłem ujrzeć i obserwować i zrozumieć „mechanizm” wykorzystania białych plam na skrzydłach przez samca zalotki spłaszczonej.
        Samiec zalotki spłaszczonej siedział na roślinie około 40-50 cm nad lustrem wody i z tego miejsca patrolował swój rewir. Obserwując go na tej samej wysokości, co siedzący samiec nic nie zauważyłem. 
Oddalając się o niecałe 2 metry i zajmując pozycję o około 1,30 m wyżej, mogłem obserwować samca zalotki spłaszczonej pod innym kątem.

2011-08-14 07:41:59 Staw w Wistce Królewskiej. Po prawo, na niebiesko zaznaczone jest miejsce, z którego obserwowałem samca Zalotki spłaszczonej. Poniżej na czerwono jest zaznaczone miejsce przebywania samca zalotki spłaszczonej.

         Latające samce husarza władcy, żagnicy rudej czy szklarki zielonej patrolowały swoje rewiry i dość często pojawiały się 
w rewirze obserwowanego przeze mnie samca zalotki spłaszczonej. Gdy husarz dolatywał do miejsca gdzie przebywał samiec zalotki również często zawisał i obserwował „swojego” intruza.
Z chwilą pojawienia się husarza samczyk zalotki wzbijał się do lotu i co ważne zatrzymywał swój lot (zawisał w miejscu – nie przemieszczał się w żadnym kierunku) po stronie intruza tak, aby husarz był pomiędzy nim, a słońcem. Zawsze poniżej i nigdy pod intruzem, w odległości nie większej niż 40-60cm. Głowa wyżej odwłok niżej, przechylony na osi skrzydeł tj. skrzydła bliżej intruza niżej, tymi z przeciwnej strony tułowia wyżej.
Nie jestem w stanie określić kierunku ruchu i płaszczyzn, w jakich poruszają się skrzydła zalotki w tym momencie (zbyt duża prędkość), ale skrzydła samca poruszały się tak, że wytworzył w płaszczyźnie poziomej do swojej sylwetki wyraźnie widoczne dwa nachodzące na siebie w 10-15% koła, na obrzeżu, których jest widoczna ruchoma, przemieszczająca się „obręcz” złożona z białych połyskujących na przemian z szarymi fragmentami. Szerokość wycinka obręczy to około 1cm (odcinek równoległy do promienia koła), o długości około 1 - 1,5 cm.
Wygląda to tak, jakby przy brzegu okręgu ktoś poukładał na przemian białe i szare klocki, wprawił je w dość szybki ruch, ale zauważalny dla ludzkiego oka, a do tego te białe są połyskujące. Po chwili takiego pokazu podrywał się ku górze, w kierunku husarza, a w tym samym momencie intruz dość szybko uciekał, odlatywał.
Wobec przelatujących tylko w pobliżu jego rewiru samic czy samców: husarza władcy, żagnicy rudej czy szklarki zielonej – brakowało z jego strony elementu zawisu – podlatywał dość blisko z pewną dozą czupurności, a „intruzi” pozostawiali go w spokoju odlatując.
Inaczej samiec zalotki spłaszczonej zachowywał się wobec samic husarza, żagnicy rudej czy szklarki zielonej składających w pobliżu jajka. Te najzwyczajniej tolerował lub wzbijał się do lotu i ponownie siadał, gdy te odleciały. 
Nie wiem jak widzi taki pokaz husarz czy żagnica ruda, ale jest to wystarczające, aby nie atakowały samca i odlatywały dalej.
Samiec zalotki dokonywał takich wyczynów, gdy chmury nie zasłaniały słońca. Gdy niebo jest zachmurzone unikają bliższego kontaktu z większymi od nich samych ważkami.